Organizatorzy konferencji Apple Event 2021 postanowili skupić się na konkretach. Całe wydarzenie trwało zaledwie godzinę, a podczas niego zaprezentowano cztery nowe urządzenia z logiem nadgryzionego jabłka. Nie było wśród nich iPhone’ów – te zazwyczaj są pokazywane na konferencjach jesiennych – ale pojawił się pewien związany ze smartfonami akcent.

Nowy iPad Pro

Najnowsze wcielenie tabletu z dopiskiem Pro to bez wątpienia najważniejszy ze sprzętów zaprezentowanych na Apple Event 2021. Kilka lat temu zapanował prawdziwy szał na tego typu sprzęty, ale z czasem ich udział rynkowy zmalał – przede wszystkim ze względu na rosnącą popularność smartfonów. Apple jednak najwyraźniej jest przekonane, że do tabletów należy przyszłość, ale nie jako konkurencji wobec telefonów, a komputerów. Bo nowy iPad Pro to w zasadzie komputer pozbawiony fizycznej klawiatury (którą rzecz jasna można dokupić). Kluczową zmianą względem poprzedników jest zastosowanie niezwykle wydajnego chipa M1 – Apple twierdzi, że dzięki niemu sprzęt jest pod względem graficznym 1500 razy (!) bardziej wydajny niż pierwsza generacja iPada, która ujrzała światło dzienne w 2010 roku.

Urządzenie będzie dostępne w dwóch rozmiarach (o przekątnych ekranu 11 i 12,9 cala, więc pod tym względem stanowi naprawdę sensowną alternatywę względem laptopa). Oczywiście korzysta z dobrodziejstw sieci 5G i może być odblokowywany za pomocą wbudowanego Face ID. Cena urządzenia jest zależna oczywiście od wybranego rozmiaru urządzenia, pojemności dysku (od 128 GB do aż 2 TB), a także obsługiwanego rodzaju łączności (WiFi lub WiFi + 5G). Ceny nowych iPadów Pro zaczynają się od 3899 złotych, a kończą na 11799 złotych.

Kolorowe iMaki z M1

Superwydajne chipy M1 trafiły także do nowych iMaków, czyli komputerów stacjonarnych Apple. Te zostały znacząco odchudzone względem poprzedników – zastosowanie zminiaturyzowanych podzespołów pozwoliło na zamknięcie ich w obudowach o grubości zaledwie 11,5 milimetra (wliczając w to ekran!). Uwagę zwraca też mnogość wersji kolorystycznych – to już nie tylko dwa odcienie szarości, ale też między innymi żółć, czerwień, róż, pomarańcz i fiolet. Wszystkie z nich mają wyświetlacze o przekątnej 24,5 cala i rozdzielczości 4,5K.

Tym, którzy już zaczęli zastanawiać się nad zakupem nowych iMaków z pewnością zrzednie mina, gdy zapoznają się z możliwościami konfiguracyjnymi. Opcje do wyboru są trzy, ale różnice pomiędzy nimi… Każdy z komputerów dysponuje 8 GB RAM-u, co jest standardem sprzed kilku lat (nawet biorąc pod uwagę specyfikę komputerów Apple w porównaniu do pecetów). Prawdziwym skandalem jest natomiast „wybór” pojemności dysku – dwa tańsze iMaki mają dyski 256 GB, a 512 jest dostępny tylko w najdroższym wariancie za 8899 złotych. To niesamowite, że dyski 1 i 2 TB trafiły do tabletów, ale do komputerów stacjonarnych już nie.

Apple AirTag

W porównaniu do wyżej wymienionych to drobiazg, ale warty odnotowania. Apple na swojej konferencji zaprezentowało AirTag – niewielki lokalizator, który można przypiąć np. do plecaka lub portfela, a następnie zlokalizować na pomocą funkcji „Find My”. Firma zapewnia, że dzięki odpowiedniemu szyfrowaniu nie mam mowy o ingerowaniu w prywatność. Dość szokujący jest fakt, że w urządzeniu będzie można samodzielnie wymienić baterię (kojarzycie inny sprzęt Apple, w którym jest to możliwe?). Cena AirTaga to około 110 złotych bez podatku.