Część z nas została pozbawiona możliwości wykonywania swojej pracy ze względu na czasowe zamknięcie licznych placówek i instytucji. Wirus pozbawił nas wielu naszych przyzwyczajeń, ulubionych (lub tylko rutynowo realizowanych) aktywności, spotkań w knajpkach z przyjaciółmi, wizyt w kinach, teatrach czy galeriach handlowych (niepotrzebne skreślić!). Każdy z nas, nawet ci całkiem zdrowi, coś przez tego wirusa traci. 

Ale – czy ta wymuszona zmiana w naszym życiu nie niesie ze sobą niczego dobrego, nie stwarza żadnych szans? Zamknięcie przedszkoli i szkół i wynikająca z tego konieczność zapewnienia dzieciom opieki wywołała niezłe zamieszanie w wielu naszych rodzinach (tym bardziej, że nie powinno się korzystać z pomocy dziadków – wiadomo, że spotkanie z wirusem jest dla nich szczególnie niewskazane). Nastąpiła zmiana – dzieci zostały w domu z rodzicami. No to chyba wszyscy zadowoleni?

W sieci krąży ostatnio obrazek, którego podpis głosi „Dramat rodzica. Bawisz się z dzieckiem już 3 godziny, patrzysz na zegarek, a tu minęło 15 minut…” Okazuje się, że w ostatnich latach światy dzieci i dorosłych stawały się coraz bardziej oddzielne. Przedszkola i świetlice szkolne do 17.00, potem zajęcia dodatkowe, w przypadku uczniów jeszcze odrabianie prac domowych, coraz więcej godzin zajmowanych aktywnościami w sieci – zależnie od wieku: gry, oglądanie filmików i filmów, media społecznościowe… 

W dalszym ciągu Polacy pytani w ankietach czy wywiadach wskazują, że naczelną wartością jest w ich życiu rodzina, ale te deklaracje niekoniecznie przekładają się na praktykę. Poczucie osamotnienia, depresje, choroby psychosomatyczne narastają we wszystkich grupach wiekowych, ale szczególnie niepokoi sytuacja dzieci i młodzieży. Poddawane rosnącej presji i naciskom (no bo przecież muszą dobrze napisać test ósmoklasisty albo maturę, budować sobie już teraz dobre CV) nie znajdują wsparcia ani w rodzinie, ani wśród rówieśników. 

Wykorzystajmy te trudne dni na bycie razem. Ograniczmy zainteresowanie ekranami telewizorów, laptopów czy smartfonów, zamiast tego wyciągnijmy planszówki, kredki, farby. Poczytajmy wspólnie albo poleniuchujmy na kanapie. Popróbujmy wspólnie poszaleć w kuchni, wyprawmy się rowerami do lasu, przypomnijmy sobie, jak to składało się modele samolotów albo inne statki. Róbmy to razem z dziećmi! Może wtedy przestanie być aktualny śmieszno-gorzki mem, popularny ostatnio w sieci: „Już czwarty dzień spędzam w domu z rodziną. Zaczynamy się zaprzyjaźniać”. Oby w Państwa przypadku nie było tak karykaturalnie!

---------

Aleksandra Piotrowska - doktor psychologii, pracownik naukowy Wydziału Pedagogicznego Uniwersytetu Warszawskiego, konsultant dla rodziców i nauczycieli. Współdziała jako społeczny doradca z Komitetem Ochrony Praw Dziecka. Zajmuje się propagowaniem wiedzy psychologicznej współpracując w tym zakresie jako ekspert z prasą, a także ze stacjami radiowymi i telewizyjnymi. Autorka kilkudziesięciu publikacji naukowych i popularyzatorskich, w tym m.in. książek „Szczęśliwe dziecko, czyli jak uniknąć najczęstszych błędów wychowawczych” i „Nastolatki pod lupą”.