Albert Riele – historia 

Każdy mężczyzna, który nosi zegarek automatyczny wie doskonale, że są to urządzenia z duszą. Ich mechanizmy często same w sobie są dziełami sztuki zegarmistrzowskiej. Stąd możemy spotkać wiele modeli z transparentnymi deklami, byśmy mogli podziwiać skomplikowaną konstrukcję składającą się z dużej ilości elementów. Krajem słynącym z produkcji niezwykłych czasomierzy jest rzecz jasna Szwajcaria. I to właśnie w ojczyźnie zegarmistrzostwa w 1881 roku powstała manufaktura zegarkowa pod szyldem R. Albert Riele.

Początkowo sklepik Alberta Riele był placówką działającą w zakresie kupna i sprzedaży, jednak wyrósł na organizację, która zajmowała się zarówno produkcją, jak i handlem. Sklepik przerodził się w atelier i warsztat zegarmistrzowski, zajmujący się zaopatrywaniem w zapasy, narzędzia, półprodukty i wszelkie wyroby zegarmistrzowskie, takie jak koperty, werki, tarcze, części mechanizmów itp. Wszystkie te rzeczy, dostarczane przez lokalnych partnerów biznesowych, składano w zakładzie Riele. Na początku XX wieku firmę przejął syn Alberta, którego ambitne plany niestety zderzyły się z rzeczywistością masowej produkcji. Niesprzyjające warunki poskutkowały zaprzestaniem produkcji do czasu, gdy firmie dawną świetność przywrócić postanowili przedsiębiorcy, a zarazem pasjonaci zegarków. Zaczął się nowy rozdział dla marki Albert Riele.

Albert Riele Premiere – harmonijny design

Jednym z najlepszych przykładów nowego rozdziału w historii Albert Riele jest m.in. linia Premiere. To czasomierze o różnych funkcjach, w tym chronografy. Postanowiliśmy przyjrzeć się bliżej modelowi o referencji 546GA25-SB11I-CB-K1. To zegarek o stricte sportowym charakterze, który robi wrażenie już swoim rozmiarem, bowiem średnica stalowej koperty wynosi 44 mm.

To sprawia, że ten model Premiere pod kątem samego rozmiaru będzie doskonałym dodatkiem dla postawnych mężczyzn. Choć na rynku spokojnie znajdziemy i większe zegarki, to 44 mm znajduje się jeszcze na tej dopuszczalnej granicy. Inna sprawa, że zegarek wpisuje się w panujące od dłuższego czasu trendy. Jeszcze do lat 90. standardowa średnica koperty wynosiła 37-39 mm, ale teraz taki rozmiar jest zarezerwowany głównie dla zegarków garniturowych. Premiere, rzecz jasna, raczej nie założymy do garnituru, choć w dzisiejszych czasach panowie zdają się nie krępować w tym względzie. W końcu nawet sam James Bond nosi divera do smokingu!

Spore gabaryty to jedno, ale sama tarcza pod kątem wizualnym również przykuwa oko. Dominuje czerń, ale jego hegemonię przełamuje mieszanka białych i czerwonych wskazówek oraz indeksów, a także podziałka tachymetru. Również na pasku skórzanym znajdziemy czerwone przeszycia (w zestawie jest też dodatkowy pasek, więc mamy możliwość podmiany). Design cyferblatu to harmonijne połączenie tradycji z nowoczesnością, gdyż pomimo dodatkowych komplikacji, nic nie wydaje się tam przesadzone. Bez wątpienia wszystko jest spójne. 

Albert Riele Premiere – dodatkowe funkcje

Wspomnianych wyżej komplikacji jest kilka. Mamy chronograf, datownik, tachymetr i mały sekundnik. W szczególności dobrze działa w zegarku zmiana daty – wystarczy wyciągnąć koronkę do pozycji drugiej, a bez problemu ustawimy na dany dzień miesiąca. Jest to bez wątpienia bardzo przydatna i wygodna funkcja. Samo działanie chronografu, służącego do pomiarów krótkich odcinków czasu, jest równie zmyślne, jak w przypadku datownika. W tym modelu Premiere generalnie wszystko działa bez zarzutu. 

Z racji tego, że marka Albert Riele jest mocno związana chociażby z żeglarstwem, Premiere może pochwalić się wodoszczelnością sięgającą do 100 metrów. Stąd jeśli będziecie chcieli się wybrać nad morze, nie musicie się obawiać kontaktu z wodą. Zegarek skrywa w sobie kaliber A07.211 Valgranges. Ma on przyzwoitą rezerwę chodu wynoszącą 48 godzin, więc przez dwa dni może on spokojnie poleżeć na półce. Jeśli zaś chodzi o precyzję chodu, to nigdy nie byliśmy pod tym kątem zbyt obsesyjni, bowiem nie jest to najważniejszy wyznacznik przy posiadaniu zegarka automatycznego. Tak czy siak, Premiere spisuje się dobrze – czas był zgodny z tym, co pokazywały nam inne urządzenia typu laptop czy komórka. To w zupełności wystarczy.

Ilość dodatkowych komplikacji sprawia, że cena Premiere wynosi 11 100 zł. Jednak to własnie one są jednym z atutów tego modelu. W grę wchodzi coś jeszcze. Na każdym forum zegarkowym możemy spotkać sytuację, gdy ktoś pyta użytkowników, który zegarek powinien wybrać. Brana pod uwagę jest nie tylko strona mechaniczna, ale także historia marki itd. Ostatecznie wszystko kończy się na tym, który zegarek bardziej odpowiada nam wizualnie. Jest to prawdopodobnie główny powód, dla którego je nosimy. Premiere z ref. 546GA25-SB11I-CB-K1 zaskakuje nie tylko designem, ale i jakością, więc bez wątpienia warto go rozważyć. W szczególności powinni zrobić to panowie, którzy nie tylko prowadzą aktywny tryb życia i lubią nosić na swoim nadgarstku coś naprawdę solidnego, ale także preferują zegarki wskazujące na swojej tarczy coś więcej, niż tylko czas.