Ta przymusowa izolacja jest papierkiem lakmusowym naszego życia. Czy postawiłam w życiu na właściwych ludzi? Czy mam z kim pogadać przez telefon, Skype i inne komunikatory? Czy są ludzie, których mogę poprosić o pomoc? Czy mam dobre relacje z rodziną i możemy sobie spokojnie opowiedzieć o swoich lękach lub przemyśleniach? Wreszcie, czy w moim domu, w którym spędzam teraz praktycznie 24 godziny na dobę, mam odpowiednie towarzystwo? 

Są ludzie żyjący w pojedynkę i o ile lubią siebie i był to ich wybór – mają dobry czas. Przywykli. Inni mogą odczuwać przygnębiającą samotność. Moja kuzynka właśnie rozstała się z facetem, wynajęła mieszkanie i… wtedy ogłoszono kwarantannę. Po latach życia w gwarnym domu siedzi sama w czterech ścianach. Teraz jej ciężko.

Są i tacy, którzy męczyli się z partnerem, partnerką od lat, a teraz wylądowali z nimi zamknięci na długie tygodnie. Znajoma, która od kilku lat waha się, czy zostać z mężem, czy nie – utkwiła z nim na dobre. Oby się nie pozabijali. Anka ma jednak pocieszenie – wreszcie znajduje czas dla córki, mimo telekonferencji. 

Dzieci to teraz wyzwanie. Ktoś średnio odnajdował się w wychowywaniu dzieci? A tu ma je na głowie non stop. A że e-edukacja działa różnie, podirytowani tatusiowie muszą wciąż odpowiadać na pytania z matematyki i geografii. Odzwyczaili się od tego. Męczy ich. Z drugiej strony – dla wielu dzieciaków pandemia jest szansą, by mieć wreszcie rodzica dla siebie. Niedostępni, zapracowani „starzy” są nagle na wyciągnięcie ręki. Może być tak, że to właśnie mali mieszkańcy naszych domów będą wspominać ten czas za kilkadziesiąt lat z rozrzewnieniem. Zatem wszyscy nagle stanęliśmy w obliczu Własnego Życia. Takie ono jest jakim je teraz widzimy. 

Patrzę na moje i widzę spokój. Mój partner jest najlepszym ze wszystkich możliwych facetów jakich znam. Moja córka – cudo. Można z nią porozmawiać o całym kosmosie uczuć, niesamowitościach świata i snuć szalone plany. Moja rodzina – fajni ludzie. Mamy na Facebooku założoną grupę rodzinną. Wciąż wrzucamy tam zdjęcia z naszego życia. Kto co zrobił, co ugotował, co przeczytał. Polecamy sobie wydarzenia kulturalne (w sieci), pokazujemy zdjęcia. Jesteśmy razem. Wspólnie walczymy z naszą seniorką rodu Marianną, by siedziała w domu. Śmiejemy się, że kolejnym z nas sprzedała tekst: „Dzieciaku, wojnę przeżyłam to i wirusa się nie boję”. Mój brat nauczył się gotować pyszny rosół, siostrzeniec prowadzi muzyczny blog, córka cały czas rysuje. Z przyjaciółmi umawiamy się na imprezy na Skypie. Da się. Nawet można się nieźle bawić!

A praca? Wszystkie te telekonferencje urosły do rangi atrakcji. Uwielbiam je. To powód, by się wystroić i zamontować lampę do kamery. Mam czas na gotowanie i pisanie. I refleksje. I wymyślanie rozmaitych rzeczy. Co prawda strasznie tęsknię za spotkaniami z ludźmi w realu, za knajpkami, kolacyjkami ze znajomymi, wyjazdami… ale i tak jest OK! Bo patrzę na swoje życie zatrzymane w kadrze kwarantanny i jestem z niego zadowolona. I wiecie co? Najlepsze, że to ja tak je sobie urządziłam. Wyniosę z tego czasu ważną lekcję: warto dbać o relacje z ludźmi. To oni są najlepszym wsparciem w trudnych czasach. Cieszę się, że ich mam. 

---------

Agnieszka Prokopowicz - dziennikarka, redaktorka magazynów ELLE i ELLE MAN. Pracowała w wielu magazynach na polskim rynku prasowym, kierowała zespołem "Kawy czy herbaty" w TVP, prowadziła kilka programów o kulturze i kinie, współtworzyła nagradzany "Weekendowy magazyn filmowy". Wraz z Ireną Kamińską-Radomską napiała książkę o savoir-vivrze pt. „Jak zostać damą”.