Range Rover SV Autobiography LWB – bezpieczna enklawa

Od 1835 brytyjska firma Holland & Holland tworzy historię najlepszej broni, wykorzystywanej przez arystokratów z całego świata do polowania na kuropatwy, bażanty i inne dzikie ptactwo. W tworzeniu tej historii bierze udział także samochód, który jednoznacznie kojarzy się z koroną brytyjską, czyli Range Rover. Do ucieczki przed koronawirusem najlepiej nadaje się auto w wersji SV Autobiography LWB (Long Wheelbase). Pod jego maską pracuje 5-litrowy silnik V8 o mocy 565 koni mechanicznych, generujący moment obrotowy o wartości 700 Nm. Ten potężny agregat potrafi rozpędzić dwuipółtonowego kolosa do 100 km/h w 5,4 sekundy, a jego prędkość maksymalna to 225 km/h. Dzisiejsza mapa zachorowań wskazuje, że województwa pomorskie, kujawsko-pomorskie i podlaskie wolne są od zakażonych wirusem. Range Roverem dostaniecie się tam szybko i z klasą. Nie osiągi są tu jednak najważniejsze, a wyposażenie, które pozwoli wam przetrwać kwarantannę, nie tracąc przy tym godności. Przepastny 900-litrowy bagażnik Range Rovera otrzymał bowiem zabudowę bagażnika w której mieści się ręcznie wykonana, zdobiona inkrustowanym drewnem i przepiękną metaloplastyką strzelba, którą z wykorzystaniem amunicji hukowej odstraszać będziecie natrętów biegających po mieście w poszukiwaniu ostatnich paczek ryżu i papieru toaletowego. Ale broń to nie jedyna tajemnica, jaką skrywa bagażnik największego Range Rovera. Zabudowa skrywa bowiem specjalną szufladkę, w której zmieści się butelka waszego ulubionego Whisky Dalmore lub Szampana Pol Roger wraz ze szklaneczkami i kieliszkami. Co więcej, decydując się na zakup tego wyjątkowego pojazdu, „barek” możesz mieć uzupełniany na życzenie przez rok, w ramach specjalnego abonamentu. Wybierając Range Rovera SV Autobiography LWB Holland & Holland zyskujecie spokój i dostawę środków dezynfekujących przez cały okres kwarantanny!

Suzuki Jimny – ucieczka w Bieszczady

Ten mały terenowiec nie zapewni wam ani takiego luksusu jak Range Rover, ani usług concierge. Znalazł się jednak w tym rankingu ze względu na swoje unikalne zalety. Po pierwsze jest krótki i wąski, co zapewnia mu niezrównaną zwrotność i zwinność. Wysokie zawieszenie przyda się nie tylko podczas przeskakiwania ponad krawężnikami i zapadniętymi studzienkami, bo Suzuki Jimny to poważny i dopracowany samochód terenowy. W sytuacji, gdy zablokowane zostaną wszystkie drogi wyjazdowe z miasta, wy bez problemu możecie wybrać leśne dukty, a jeśli i te znikną w rozkwitającej właśnie zieleni, dalej będziecie mogli brnąć w kierunku Bieszczad. Samochód wyposażony jest w profesjonalny napęd na wszystkie koła, a jego filigranowe rozmiary i nieduży ciężar mogą być zbawieniem w terenie, w który będziecie się bali zapuścić nawet podczas wycieczki na grzyby. To niezwykle dzielne w terenie auto i to nawet w konfiguracji seryjnej. Co prawda moim ulubionym kolorem jest Kinetic Yellow i Jimny wygląda w tym kolorze po prostu obłędnie, to jednak gdybym miał się nim wymknąć z miasta, wybrałbym któryś z bardziej stonowanych lakierów, na przykład Jungle Green. Swoją drogą, ciekawy jestem, czy udałoby się dojechać z Warszawy w Bieszczady korzystając jedynie z dróg gruntowych. Wybierając Suzuki Jimny staniecie jednak przed ważniejszym dylematem niż tym, którą drogą uciekać. Ta mała terenówka może zabrać na pokład 4 osoby i kilka konserw turystycznych, albo po złożeniu tylnych siedzeń 2 osoby i ogromny surwiwalowy ekwipunek i prowiant. Jeśli mógłbym coś doradzić, to wybierzcie opcję drugą. Tylko koniecznie zabierzcie ze sobą przedstawicielkę płci przeciwnej, byście w postapokaliptycznym świecie mogli odbudowywać gatunek ludzki.

Porsche Taycan Turbo S – szybko, szybciej, …Taycan

Kilka dni temu swoją polską premierę miał samochód absolutnie wyjątkowy. To pierwszy, w pełni elektryczny model producenta z Zuffenhausen. Jest nieco mniejszy od Panamery, ale wciąż jest w stanie zabrać na pokład 4 dorosłe osoby. Jeśli mielibyście uciekać, to obecnie na rynku nie ma niczego innego, co byłoby w stanie przyspieszać tak jak elektryczne Porsche. Siła z jaką Taycan rusza z miejsca jest tak ogromna, że krew odpływa z mózgu, oddech spłyca się, a ciśnienie gwałtownie rośnie. Wrażenie podobne jest do stanu niepokoju, jaki mamy przed zdarzeniem, które na pewno nastąpi. Auto napędzane jest dwoma silnikami o łącznej mocy nawet 761 KM, które pozwala na osiągnięcie pierwszych 100 km/h w 2,8 sekundy, a 200 km/h w czasie poniżej 10 sekund. I choć Taycan jest autem elektrycznym, to zachowuje wszelkie geny prawdziwego Porsche. Można nim tak przyspieszać bez końca, ale bądźcie czujni. Kierowca testowy Porsche, odpowiedzialny za testy startu Launch Control wytrzymał tylko 10 powtórzeń 0-200-0 km/h, po czym poddał się i zaprzestał dalszych prób. Taycan jest rasowym samochodem sportowym, o bardzo nisko położonym środku ciężkości i fantastycznym zawieszeniu. Waży ponad 2 tony, ale zupełnie nie czuć tej masy podczas prowadzenia, w odróżnieniu do przeciążeń, które potrafią poprzestawiać narządy w jamie brzusznej. Zasięg na jednym ładowaniu wystarczy, by z maksymalną prędkością 260 km/h pokonać ponad 200 km. Potwierdzają to kierowcy wyścigowi, którzy byli obecni na prezentacji. Zasięg wystarczy więc, by móc zaszyć się gdzieś w zakolach Biebrzy. Moja rada: jeśli do ucieczki przed wirusem wybierzecie Taycana, pamiętajcie, by uciekać na czczo! W innym przypadku cały jakże ciężko zdobyty papier zużyjecie do sprzątania samochodu…

Mercedes Klasa E All-Terrain – pogadaj ze mną

Tak naprawdę mógłbym wybrać każdy model Mercedesa, ponieważ od 2018 roku producent wyposaża swoje pojazdy w wyjątkowy system multimedialny. Jego nazwa to MBUX i oznacza sztuczną inteligencję, wspierającą kierowcę podczas jazdy. Jeśli skutecznie uciekniecie przed wirusem, będziecie skazani na życie na odludziu przez przynajmniej 2 tygodnie. To wystarczający czas, by urosła wam broda, a sarny i zające oswoiły się z wami na tyle, by bez obaw podejść do obozowiska. Problem w tym, że przez ten czas nie będziecie mogli z nikim porozmawiać. Owszem, samochody oferują indukcyjne ładowarki do telefonów i systemy głośnomówiące, więc da się zadzwonić do znajomych podczas rąbania drewna na opał, ale co, jeśli wszystkich dotknie pandemia i zostaną zamknięci w szpitalach? Zostaniecie wtedy sami. Pamiętacie Toma Hanksa (nomen omen, już dotkniętego koronawirusem) w filmie „Cast Away: poza światem”? No właśnie. Tom miał Pana Wilsona, a wy przecież podczas brawurowej ucieczki nie wpadliście na to, by zabrać ze sobą piłkę do siatkówki. Możecie jedynie zrobić sobie ludzika z patyków i huby. I właśnie dlatego powinniście wybrać Mercedesa, bo potrafi on mówić! I nie tylko znajdzie wam najlepszą włoską knajpę w okolicy (choć w tej sytuacji raczej nie będziecie mieli ochoty na nic włoskiego…), lecz także porozmawia z wami o życiu… Tak po prostu, jak przyjaciel. MBUX uczy się waszej mowy i zareaguje zawsze, gdy zadacie mu pytanie. A w zasadzie jej, bo to „Ona” jest. Na szczęście jest zaprogramowaną maszyną, więc niepytana zachowa milczenie, a wy będziecie mogli spokojnie kontemplować przyrodę. Będzie jednak wiernie czekać na każde wasze zawołanie i pogada z wami zawsze i o każdej porze. Poza tym zrobi wam masaż i ogrzeje w zimne wieczory. Dlaczego wybrałem Mercedesa Klasę E-All-Terrain? Po pierwsze, dysponuje inteligentnym napędem na wszystkie koła 4MATIC i podniesione zawieszenie. Po drugie to kombi z przepastnym bagażnikiem, w którym można spać. Producent określa jego pojemność na 640 litrów, ale po złożeniu oparć tylnej kanapy powstaje powierzchnia o długości dwóch metrów! Nawet nie będę obliczał ile rolek papieru zmieści się w tych czeluściach, ale jestem pewny, że gdy po wszystkim będzie on „papierem wartościowym”, będziecie w stanie dobrze zarobić. Jak napisałem wyżej, by podczas kwarantanny zachować zdrowie psychiczne. Dlatego też możecie wybrać każdy model Mercedesa wyposażony w gadający system MBUX. Nie chcecie przecież, by odnaleziono was w lesie gadającego do ludzika z patyków. Z pewnością wsadziliby was na kolejną kwarantannę i tym razem nie byłby to szpital zakaźny…

Volkswagen Grand California – bo do USA już nas nie wpuszczą

Wszystkie cztery wcześniejsze samochody miały swoje zalety, ale podstawową ich wadą jest jednak ciasnota i brak wygód, a przecież każdy potrzebuje domu. W ofercie Volkswagena znajdziecie pojazd, który jest kawalerka na kołach będącą w stanie pomieścić wygodnie 4 pasażerów, choć może lepszym określeniem będzie „lokatorów”. Wnętrze Grand Californii składa się z salonu dziennego, połączonego z aneksem kuchennym, sypialnię i w pełni urządzoną łazienkę. Specjaliści mówią, że najlepszą ochroną przed wirusem COVID-19 jest zachowanie szczególnej ostrożności i higieny. W łazience Grand Californii nie tylko porządnie umyjecie dłonie i twarz (minimum 30 sekund!), ale będziecie w stanie wziąć poranny prysznic! Producent wyposażył samochód w dwa zbiorniki na wodę. Ten z czystą ma pojemność 110 litrów, a ten na brudną - 90 litrów. Zapewni wam to niezależność i dostęp do sanitariatu nawet tam, gdzie słowo „cywilizacja” określa człowieka ubranego w niedźwiedzią skórę i maczugą w ręku. W sypialniach tego mobilnego domu wygodnie spać mogą 4 osoby, a komfort termiczny zapewni wydajne ogrzewanie postojowe. A co z zapasami jedzenia? Te o przedłużonej trwałości zabezpieczycie w dużym schowku z tyłu pojazdu, zaś te delikatne schowacie w lodówce i zamrażarce. Wygląda więc na to, że będziecie w stanie zjeść lody, leżąc na kanapie podczas oglądania swojego ulubionego serialu! Pytanie tylko, czy mieszkanie w apartamencie, w którym codziennie możecie mieć inny widok z okna nie spodoba się wam na tyle, że nie będziecie chcieli wrócić do swojego prawdziwego domu? W każdej chwili możecie przecież zostać grafikiem freelancerem i wykonywać prace na zlecenie z dowolnego miejsca na świecie. Poza tym w sytuacji, gdy Prezydent Trump zamknął USA dla Europejczyków, wy lądując na lotnisku w Nowym Jorku zawsze możecie powiedzieć, że mieszkacie… w Californii!

Ale przede wszystkim... uważajcie na siebie

Wielu z nas dało się ponieść emocjom i zaszyło się w swoich twierdzach z dala od ludzi. Oczywiście, że sprawa jest poważna i przykład innych krajów pokazał, że nie można lekceważyć sytuacji. Najważniejsze, byśmy zachowali spokój i zdrowy rozsądek. W okresie zagrożenia nie witajmy się czule, zachowujmy bezpieczny bufor i często myjmy ręce. Nie lekceważcie objawów. Gdy tylko zaobserwujecie u siebie gorączkę, suchy kaszel i bóle mięśniowe, koniecznie skontaktujcie się z najbliższym szpitalem zakaźnym lub stacją epidemiologiczną. Chwilowe ograniczenie wolności jest niczym w porównaniu z ciężką chorobą i zarażeniem kolejnych osób. W szczególności tych, które kochacie.