Nie chodzi o to, że ElleMAN jest obecnie najbardziej wysmakowanym artystycznie magazynem na męskiej półce, idealnie zbalansowanym pomiędzy awangardą a ponadczasową elegancją, ani nie będziemy cię przekonywać, że magazyn to już nie tylko kwestia klasy, ale i gospodarowania czasem, bo na papierowe łamy trafiają treści ściśle wyselekcjonowane i po prostu - najlepsze. Powiemy ci po prostu, że opowiadać świat po swojemu to wielki przywilej i że jesteśmy zwyczajnie dumni z tego, co możemy zaprezentować naszym czytelnikom.

Najnowszy numer skomponowaliśmy tak, żeby pośród inspirujących osobowości znaleźć te bez skazy. Żyjemy w niełatwych czasach redefiniowania systemów wartości, ścierania się idei kompletnie przeciwstawnych, czasach które odchodzą od racjonalnej argumentacji na rzecz emocjonalnych, nie zawsze prawdziwych narracji. Szukamy niepodważalnych autorytetów, bo dojrzałość wymaga od nas, żebyśmy naszym bliskim mogli bez pudła wskazać tych, za którymi mogą iść bez lęku i bez wstydu.

Ale do rzeczy.

Po pierwsze – Piotr Głowacki

Bezapelacyjnie pierwszym powodem dla którego powinniście zajrzeć do  EllaMANa jest Piotr Głowacki. Po latach praktykowania w kinie u najlepszych reżyserów – Smarzowskiego, Holland, Lankosza, Skolimowskiego stanął przed swoją najważniejszą szansą i egzamin na „Mistrza” zdał celująco. Opowieść o bokserze z Auschwitz to temat na film światowego formatu. Opowiedziany bez histerii, bez patetycznej martyrologii, ale i bez przemilczeń, językiem o idealnie wyważonych proporcjach i skierowany do masowej widowni, która szuka w kinie wstrząsających historii dających nadzieję i pocieszenie. Piotr Głowacki w dojrzały, świadomy i mądry sposób prowadzi swego bohatera przez piekło w taki sposób, żeby ocalić w nim dobro, wiarę, nadzieję. I życie. Nam opowiada o wartościach jakimi kieruje się w życiu nie tylko zawodowym, bo żeby być wyjątkowym artystą, najpierw trzeba być wyjątkowym człowiekiem.  

Po drugie – Bartosz Zmarzlik

Możecie też wybrać inną okładkę: tę z której patrzy wam w oczy Bartosz Zmarzlik. Jest w drodze po trzecie z kolei mistrzostwo świata na żużlu. W czasach fejkniusów i filtrów i nakładek zakłamujących obraz świata jazda po śliskim sto na godzinę bez sprzęgła i bez hamulca na maszynie która ma więcej mocy niż waży wymaga nie lada opanowania. Będzie zadziwieni jakim pogodnym, radosnym i szczęśliwym człowiekiem jest ten gladiator.

Po trzecie – Andrzej Pągowski

Trzeci powód nie wymaga rekomendacji. To spotkanie z Andrzejem Pągowskim, jednym z najwybitniejszych polskich artystów. I nie, nie rozmawiamy z nim o nowym logotypie pewnej stacji telewizyjnej ale o kobietach, kotletach w najlepszych warszawskich restauracjach, spotkaniach z najważniejszymi rekinami Hollywood i o tym, czy mężczyźnie wypada myśleć o chirurgii estetycznej. Palce lizać.

Po czwarte – Tomasz Czechowski

Czwarty powód jest oczywisty, bo jak można opuścić historię o Tomaszu Czechowskim, który zaczynał od pracy szeregowego barmana, a dziś tworzy projekty biznesowe warte miliony. Niedawno postanowił otworzyć restaurację i w dobie pandemii serwować dania na wynos. To opowieść niosąca nadzieję wszystkim, którzy szukają sposobu, jak zrobić wielkie pieniądze, których nie dostajemy od rodziców. A przy tym jak zdobyć sławę i miłość.  

Po piąte – zdjęcia Zosi Promińskiej

Piąty powód, nie uwierzycie,  to nie będzie ani wywiad z Antonio Banderasem, ani z Mateuszem Kusznierewiczem ani nawet z Jo Nesbo, który zdradza nam kto zabił w jego najnowszej powieści. Piąty powód jest taki, że zabieramy was do lasu na sesję mody, którą specjalnie dla nas wykonała Zosia Promińska. Przyleciała do Podkowy Leśnej specjalnie z Zurychu, bo chcieliśmy żeby to był światowy poziom.

Rok temu, w środku lockdownu, kiedy redakcje jedna po drugiej zamykały swoje tytuły, byliście z nami, bo uwierzyliście, że się nie poddamy. No i nie poddaliśmy się. Jesteśmy w takiej formie, jak nigdy dotąd. Dziękujemy.