Odpowiedź na to pytanie zależy przede wszystkim od tego, jaki sposób spędzania wolnego czasu jest tym ulubionym. Niniejszy artykuł jest skierowany przede wszystkim do tych, którzy cenią sobie uroki nocnego, miejskiego życia.

I choć sytuacja na świecie nie wróciła jeszcze w stu procentach do tej znanej sprzed pierwszych miesięcy roku 2020, to podróżowanie po Europie (po spełnieniu odpowiednich warunków) jest dość mało problematyczne i relatywnie mało kosztowne. Oto kilka miast, do których naszym zdaniem warto się wybrać na weekend (ewentualnie przedłużony o dzień lub dwa) aby odpocząć od codziennych trudów, pobawić się, zobaczyć coś ciekawego i nie zrujnować przy tym portfela.

Budapeszt

Stolica Węgier to atrakcyjna destynacja na weekend, i to z kilku powodów. Po pierwsze, to miasto niebywale wręcz klimatyczne, w którym nie brakuje ciekawych miejsc do zobaczenia. Wrażenie robi przede wszystkim zabytkowy budynek Parlamentu oraz Bazylika Św. Stefana, ale to nie zabytki są tu najciekawsze. Budapeszt bowiem to miasto, które żyje nocą. Obowiązkowym do odhaczenia punktem na naszej liście powinna być wizyta w słynnych miejscowych termach, w których cyklicznie organizowane są imprezy. Do tego bogata oferta gastronomiczna (kilka restauracji odznaczonymi gwiazdkami Michelin oraz wyróżnieniem Bib Gourmand), ogromny wybór miejscowych win oraz niskie koszty podróży z Polski – można tu przylecieć samolotem lub przyjechać pociągiem albo autokarem. W 2019 roku miasto to znalazło się na pierwszym miejscu rankingu najciekawszych miast Europy według organizacji European Best Destination, co uzasadniono następująco:

Budapeszt oferuje elegancję Paryża, architektoniczne dziedzictwo Wiednia, urok Porto i styl życia Sztokholmu.

Berlin

Do największego miasta Niemiec, pełniącego funkcję stolicy tego kraju można bez większych problemów pojechać pociągiem lub autokarem (samoloty, rzecz jasna, również kursują tam regularnie), ale geograficzna bliskość to nie jedyny powód, aby rozważyć Berlin jako cel weekendowej eskapady. W mieście nie brakuje różnego rodzaju dyskotek, klubów i pubów z dobrym piwem, ale na tym możliwości się nie kończą. Przebywając w Berlinie można wybrać się chociażby na mecz miejscowej Herthy, aby na własne oczy zobaczyć w akcji Krzysztofa Piątka (standardy Stadionu Olimpijskiego odbiegają co prawda od nowoczesnych, typowo piłkarskich obiektów, ale w tym przypadku nie jest to wada), udać się na zwiedzanie Berliner Unterwelten, czyli opuszczonych stacji tamtejszego metra, czy też wybrać się na wycieczkę po Teufelsbergu. A co zjeść? Na przykład kebab u sławnego Mustafy albo kiełbaskę w jednym z niezliczonych lokali.

Praga

Znów blisko, a więc przystępnie i znów ciekawie w kontekście weekendowego wypadu. Wybierając się do Pragi z pewnością warto zahaczyć o najpopularniejsze zabytki tego miasta (Most Karola, Złota Uliczka, te sprawy), ale stolica Czech kusi również innymi atrakcjami. W opisywanym przez nas niedawno rankingu najbardziej przyjaznych piwoszom miast na świecie Praga znalazła się na drugim miejscu (wyprzedziło ją jedyne amerykańskie Asheville). W tym mieście znajduje się też jedna z najbardziej rozrywkowych ulic na świecie (zdaniem redaktorów serwisu „Time Out!”), czyli ulica Křižíkova. Redaktorzy pochwalili ją za obecność licznych i klimatycznych barów oraz knajpek oraz bliskość Wiaduktu Negrelliego - jednej z ciekawszych budowli w Pradze.

Porto

Jedno z najbardziej klimatycznych miast Europy, które kusi nie tylko trunkiem o takiej samej nazwie (choć z pewnością warto go skosztować), ale także kilkoma naprawdę ciekawymi atrakcjami. Przylatując tutaj warto skierować swoje kroki w stronę Matosinhos – portowej dzielnicy z wielką publiczną plażą, gdzie na jednej z ulic serwuje się najlepsze owoce morza. Jeśli preferujemy inne smaki, to powinniśmy się udać do jednej z knajp serwujących francesinhę – to kanapka „na bogato”, w której znajdziemy pszenny chleb tostowy, kawałek polędwicy, plastry szynki, podłużne paski salami, kiełbaski i sporo sera, a to wszystko przykryte ostrym sosem na bazie piwa.

Kopenhaga

Stolica Danii chwali się swoją „zieloną” polityką – władze tego miasta chcą osiągnąć neutralność emisyjną do 2025 i wydaje się, że są na dobrej drodze – po Kopenhadze już teraz jeździ pięć razy więcej rowerów, niż samochodów. Oczywiście na tym atrakcyjność duńskiej stolicy się nie kończy – można odwiedzić między innymi słynną Christniannię i zjeść w uznanej za najlepszą na świecie restauracji Noma. Ewentualnie odwiedzić lokal Barr – menu to zasługa Rene Rezepiego (czyli szefa kuchni Nomy), ale ceny jakby przystępniejsze.