Manchester United w sezonie 2020/21 zajął drugie miejsce w lidze, dając się wyprzedzić jedynie niebieskiemu rywalowi zza miedzy. I choć jest to wynik, za który należy podziękować Ole Gunnarowi Solskjaerowi, to zarówno kibice, jak i włodarze United mają już dość oglądania sukcesów innych klubów. Aby móc skuteczniej rywalizować nie tylko z City, „Czerwone Diabły” postanowiły wzmocnić się kreatywnym skrzydłowym Jadonem Sancho z Borussi Dortmund, który kosztował około 90 milionów funtów, a także doświadczonym obrońcą Realu Madryt Raphaelem Varane’m (50 milionów). Jak zareagowali rywale? Jeszcze większymi wydatkami.

City bierze wszystko

Oficjalny bilans transferowy Manchesteru City jest póki co dodatni. Na sprzedażach Angelino, Jacka Harrisona i Lucasa Nmechy do odpowiednio RB Lipsk, Leeds i Wolfsburga „The Citizens” zarobili niemal 40 milionów euro, ale niebawem transferowy excel w City znów zaświeci się na czerwono. Klub Guardioli dogadał się bowiem z Jackiem Grealishem – najlepszym zawodnikiem Aston Villi i jednocześnie jednym z najbardziej lubianych piłkarzy w Anglii (o czym świadczą owacje kibiców na Euro w momencie, gdy pomocnik meldował się na boisku). Grealish nie wydaje się być piłkarzem niezbędnym w tej chwili Manchesterowi City, ale z pewnością podniesie jakość piłkarską całej drużyny. Cena tego wzmocnienia to 100 milionów funtów (plus pensja samego zawodnika i inne bonusy).

City z pewnością potrzebuje natomiast uzupełnienia linii ataku po odejściu Sergio Aguero. Gabriel Jesus to utalentowany zawodnik, ale pod względem umiejętności daleko mu do Argentyńczyka. I choć nie mamy jeszcze pewności, to wiele wskazuje na to, że dziura po Aguero zostanie zasypana w iście spektakularny sposób. Do City ma bowiem przenieść się Harry Kane – najlepszy strzelec i asystent poprzedniego sezonu Premier League, który ma najwyraźniej dość czekania na sukces Tottenhamu. I to na tyle, że ostatnio nie pojawił się na dwóch kolejnych treningach swojego klubu. Trudno powiedzieć, czy Kane’owi uda się w ten sposób wymusić transfer, ale istnieje duże prawdopodobieństwo, że jeśli City kupi Kane’a, to za największą kwotę w historii ligi – spekuluje się o sumie z zakresu 130-150 milionów funtów.

Chelsea chce napastnika

Najlepszym ligowym strzelcem Chelsea w poprzednim sezonie Premier League był Jorginho, który trafił do siatki rywali tylko 7 razy. I to pomimo faktu, że rok temu londyński klub wydał fortunę na piłkarzy ofensywnych: Kai Havertz kosztował 71 milionów funtów, Timo Werner około 50, a Hakim Ziyech ponad 30. I choć Thomasowi Tuchelowi udało się w krótkim czasie odmienić oblicze zespołu na tyle, że wygrał Ligę Mistrzów, to Chelsea potrzebuje napastnika jak tlenu. Wygląda na to, że klubowi nie uda się ściągnąć Erlinga Haalanda z Borussii Dortmund (pomimo oferty w wysokości 130 milionów funtów), zatem ludzie odpowiedzialni za transfery Chelsea postanowili zwrócić się do starego znajomego. Romelu Lukaku opuszczał Stamford Bridge w 2014 roku za ponad 30 milionów, a w następnych latach zdecydowanie dojrzał jako piłkarz. W ostatnim sezonie, który spędził w Interze Mediolan strzelił 30 goli w 44 spotkaniach. Nic więc dziwnego, że Chelsea kusi Belga do powrotu, oferując potencjalnie najwyższy kontrakt w drużynie (mówi się o 250 tysiącach funtów tygodniowo podstawy). Pierwsza oferta Anglików w wysokości 100 milionów funtów została przez Inter odrzucona, ale kolejna (w wysokości 120 milionów) zapewne okaże się dla Włochów zbyt kusząca.